Sytuacja typowa dla wielu posiadaczy aut. W wyniku kolizji zniszczeniu uległo auto będące współwłasnością obojga małżonków, jednakze w dowodzie rejestracyjnym wpisany był tylko mąż. Odszkodowania od towarzystwa ubezpieczeniowego za uszkodzenie samochodu z polisy OC sprawcy wypadku domagała się natomiast żona, która zgłosiła tą szkodę w firmie ubezpieczeniowej. Ze względu na niezadowalającą kwotę odszkodowania sprawa trafiła do sądu i w toku rozprawy zakład ubezpieczeniowy podniósł kwestię uprawnienia żony do ubiegania się odszkodowania skoro osobą w dowodzie rejestracyjnym wpisany jest tylko współmałżonek. Sąd w pierwszej instancji uznał, że argument ten nie jest przedmiotem sporu i w związku z tym nie rozpatrywał go uznając, że podniesiono go jedynie celem przeciągnięcia postępowania. Sąd nakazał wypłatę żądanej kwoty. Ubezpieczyciel odwołał się do Sądu Okręgowego, gdzie uznano, iż osoba dochodząca odszkodowania powinna wykazać, ze jest osobą uprawnioną do niego. Sąd uznał, że sam wpis do dowodu rejestracyjnego nie przesądza o prawie własności pojazdu obojga małżonków. W zwiazku z tym należało wykazać, że auto należy do majątku wspólnego, zostało nabyte w trakcie trwania wspólności majątkowej.
Aby uniknąć niepotrzebego przeciągania postępowania i zwłoki w wypłacie odszkodowania należy zwracać uwagę na to kto jest właścicielem wpisanym do dowodu rejestracyjnego. Przy staraniu się o odszkodowanie za zniszczony samochód żona nieujawniona w dowodzie rejestracyjnym musi wykazać, że auto należało do majątku wspólnego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubezpieczyciel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubezpieczyciel. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 sierpnia 2010
czwartek, 19 listopada 2009
Problem z ubezpieczycielem, który kwestionuje powstanie szkody
Klient jadąc pojazdem w mieście wjechał w dziurę w drodze i urwał mocowanie skrzyni biegów. Zgłosił ten fakt swojemu ubezpieczycielowi, który wycenił koszt naprawy na około 15 tys. zł. Po wizycie w serwisie okazało się, ze naprawa wyniesie około 23 tys. zł. Wówczas zaczęły się problemy. Miesiąc później ubezpieczyciel dokonał dodatkowych oględzin miejsca zdarzenia i wysłał do klienta pismo, w którym stwierdził, że nadal prowadzi czynności związane z określeniem rozmiaru szkody i dopominał się faktury za naprawę pojazdu i upoważnienia warsztatu do odbioru odszkodowania. Kilka tygodni później klient został poinformowany, ze nie kwestionuje wypłatę odszkodowania, poniewaz w jego ocenie wzbudziła wątpliwości ubezpieczyciela. Po ekspertyzie pojazdu ubezpieczyciel stwierdził na wyłamanych elementach ślady wcześniejszej ingerencji oraz ukryte pęknięcia. Poinformował klienta, ze oględziny miejsca zdarzenia wykluczyły, że wjazd w dziurę o głębokości 6 cm spowodował opisane uszkodzenia, a wysłana wcześniej kalkulacja to tzw. kosztorys ofertowy, który wysyłany jest klientom podczas likwidacji szkody, a nie dokument oznaczający przyjęcie odpowiedzialności za szkodę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)